wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział IV


-Boże, Nicol! Co się stało? – Kate zaprowadziła przyjaciółkę na swoje łóżko. Wyglądała okropnie. Rozczochrane włosy, podarta sukienka i te plamy z krwi. Nie wspominając o zapłakanej twarzy i rozmazanym makijażu.
Przyjaciółka nie usłyszała odpowiedzi, na myśl rzucało jej się najgorsze. Nie chciała budzić teraz Nicol. Widać, że była wykończona. Położyła się obok niej i długo nie mogła zasnąć, robiło się już jasno. Wiedziała, że nie powinna była puszczać jej samej do domu.
Rano gdy Nicol otworzyła oczy w głowie miała straszne obrazy. Głowa ją bolała, było jej niedobrze. Marzyła o szklance wody. Nic nie pamiętała z wczorajszego wieczoru, natomiast była w pełni świadoma tego co stało się później.
Kate wstała już jakiś czas temu, wypiła kawę i właśnie przygotowywała śniadanie dla przyjaciółki.
- O, wstałaś już? Mam  dla Ciebie sok pomarańczowy i kanapki, twoje ulubione. – powiedziała, podając jej tace z jedzeniem. Dziewczyna szybko uporała się z tym ,  a na podziękowanie dała Kate buziaka w policzek. Była wręcz pewna, że nie obejdzie się bez pytań. Miała racje. – Niki proszę, powiedz, co się stało wczorajszej nocy.
- Nic się nie stało. Wszystko OK.
Nie wiedziała, jak to z niej wyciągnąć, więc zaczęła inaczej.
- Dlaczego masz siniaki na rękach? – Faktycznie, nie dało się nie zauważyć. Siniak na siniaku. – I poszarpaną sukienkę? Czemu ciągle płaczesz?
Nicol nie mogła się przyznać, więc skłamała – Potknęłam się, upadłam i spadłam na kamienie. Nic złego się nie stało, naprawdę.
Kate wiedziała, że kłamie. Znała ją nie od dziś, od razu zobaczyła, że ucieka oczami i górna warga charakterystycznie jej się trzęsie.
Została u niej do obiadu. Później kochana Kate odwiozła ją pod same drzwi domu. Na pożegnanie powiedziała tylko ;
- Na pewno chcesz być sama?
-Tak.
-Będę pod telefonem.
I odjechała.
Mamy nie było w domu, więc dom miała pusty. Wyjęła klucz spod doniczki i otworzyła drzwi. Weszła do domu. Tęskniła za tym miejscem, tylko tu teraz czuła się bezpieczna, nagle zadzwonił  telefon domowy , to mama. Pyta czy wróciła i czy wszystko w porządku.
-Tak, mamo. Właśnie wstałam. Wszystko Ok. Do później, buziaczki!
Wzięła prysznic, założyła luźna koszulkę taty, jedyne co jej po nim zostało. Położyła się. Łzy znów mimowolnie zaczęły jej spływać po policzku.
Nagle usłyszała znajomą melodie. To jej komórka, szybko wygrzebała ją spod sterty ubrań. Na ekranie zobaczyła ‘Jessie’ , nie zastanawiając odebrała.
- Halo.
- Cześć Nicol! Słuchaj, tak bardzo Cię przepraszam, ja..
-Proszę, przyjedź do mnie, szybko. – Nicol przerwała mu i rozłączyła się.