Następnego dnia nie poszła do
szkoły. Jedyne czego pragnęła to upić się i zapomnieć o otaczającym ją świecie.
Nie przewidziała jednak, że tak to się skończy.
Popołudniu przyszła do niej
Kate, jej przyjaciółka, jeszcze z przedszkola. To ona zawsze ją wspierała i
doradzała. Wiedziała jak wyciągnąć ją nawet z największego dołka. Tamtego dnia,
gdy Nicol dowiedziała się o wypadku, Kate też przy niej była. Wzięły po 4 piwa
i zatapiały smutki. Do tego stopnia, że
Kate skręciła kostkę.
Już , gdy przekroczyła próg
pokoju Nicol, Kate wiedziała, że coś jest nie tak. Nie od wczoraj ją zna, także
wyczuła, że chodzi o Jesse’go. Dla
pewności wolała zapytać:
-Co jest, Nicol? Jesteś jakaś
nieobecna , nie było Cię w szkole. I do tego strasznie wyglądasz! - Faktycznie stan Nicol nie był najlepszy. Oczy napuchnięte,
czerwona twarz i do tego te przetłuszczone włosy.
-Wszystko się sypie. Mam już
dość. Wydaje mi się, że znam Jesse’go nie od dziś, w końcu jesteśmy już razem
pół roku, a tymczasem on… on jest jakiś dziwny. Nawet nie chce mi wyjaśnić o co
chodzi. Matt znowu twierdzi, że chodzi o Justina. – Nicol usiadła na brzegu
łóżka niechlujnie pościelonego zielonym prześcieradłem, wzięła do ręki kubek kawy,
która już dawno była zimna. I kontynuowała – Justin to fajny chłopak, ale to
tylko kumpel z klasy. Nic więcej. Ponoć dużo ludzi mówi, że mam z nim do
czynienia.
-Co? Przecież Justin ma
dziewczynę! A przynajmniej widziałam go z jakąś panną ostatnio w galerii.
Nieźle się dogadywali.
-Jak to? Nic mi o tym nie mówił.
Wiesz może kim ona jest?
- Nie wiem, jakąś panna spoza
miasta. Nie znam jej, ale nawet ładna. – Kate postanowiła zmienić temat – A jak
z mama? Dogadujecie się w końcu?
- Wydaje mi się, że jest już ok.
Obie spojrzały na zegarek. Było
już dość późno, a nie miały jeszcze żadnych planów na wieczór. Postanowiły
pójść na drinka.
Kate zadzwoniła do kilku
znajomych i w ciągu kilku minut załatwiła całą ekipę. To właśnie w niej Nicol
lubiła najbardziej.
Wszyscy mieli się za godzinę spotkać w Radlay. Klubie do którego chodzi chyba
każdy mieszkaniec Londynu w ich wieku.
Nicol wzięła
prysznic, a Kate ułożyła jej szybko włosy i zrobiła delikatny makijaż. Ze
znalezieniem czegoś do ubrania się też nie było problemu. Dziewczyna wsunęła na
siebie czarną sukienkę bez ramion, które doskonale uwydatniała jej długie nogi.
Radlay mieści się tylko kilka przecznic dalej od domu Nicol,
więc bez trudu dostały się tam taksówką. Jako, że był środek tygodnia parkiet
był prawie pusty. Nie licząc dwóch wtulonych w siebie par.
Koło baru zobaczyli machającą im Jennę i Spencer, a tuż koło
nich zajęci sobą Zack i Natalie. Podeszły, przywitały się i od razu zaczęły się
pytania. Wścibska Jenna , nie wstydziła się nawet zapytać. :
- Coś słabo dziś wyglądasz, czyżby Jesse zawalił? – Jednak
Nicol nie miała zamiaru się dziś niczym przejmować, więc odpowiedziała krótko :
- Nie mam ochoty o tym dzisiaj rozmawiać. Ide po drinka . –
Kochała Jenne, ale wiedziała jaka jest. Nie mogla jej powiedzieć wszystkiego.
Nie chciała przecież, aby mówiła o tym cała szkoła.
Z każdym drinkiem Nicol miała coraz to lepszy humor,
zapomniała o wszystkich problemach. Jeden drink, drugi, trzeci… tańce, rozmowy
z przyjaciółmi.
-Na pewno wrócisz sama? – Kate, najtrzeźwiejsza z nich
wszystkich nie mogła jej odprowadzić,
musiała się spieszyć na autobus , podobnie jak i reszta towarzystwa.
-Spokojnie, to tylko 15 minut drogi. – powiedziała, mimo
iż czuła, że droga potrwa jej trochę dłużej.
Było jej zimno, założyła kurtkę i szal, ale to niewiele
pomogło, w głowie jej się kręciło, a nóg prawie nie czuła. Było jej niedobrze.
Ale to wszystko było nieważne. Nie
myślała o niczym innym, oprócz tego jak utrzymać się prosto na nogach. Była
pijana. Wszystko jej wirowało.
Nagle uświadomiła się, że skręciła w złą uliczke. Znała to
miasto od urodzenia, każdy zakątek, najmniejszą szczeline znała jak własną
kieszeń. Dziś jednak nie miała pojęcia, gdzie się znajduje
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz