środa, 9 stycznia 2013

ROZDZIAŁ II


Następnego dnia nie poszła do szkoły. Jedyne czego pragnęła to upić się i zapomnieć o otaczającym ją świecie. Nie przewidziała jednak, że tak to się skończy.

Popołudniu przyszła do niej Kate, jej przyjaciółka, jeszcze z przedszkola. To ona zawsze ją wspierała i doradzała. Wiedziała jak wyciągnąć ją nawet z największego dołka. Tamtego dnia, gdy Nicol dowiedziała się o wypadku, Kate też przy niej była. Wzięły po 4 piwa i zatapiały smutki.  Do tego stopnia, że Kate skręciła kostkę.

Już , gdy przekroczyła próg pokoju Nicol, Kate wiedziała, że coś jest nie tak. Nie od wczoraj ją zna, także wyczuła, że chodzi o Jesse’go.  Dla pewności wolała zapytać:
-Co jest, Nicol? Jesteś jakaś nieobecna , nie było Cię w szkole. I do tego strasznie wyglądasz!  - Faktycznie stan  Nicol nie był najlepszy. Oczy napuchnięte, czerwona twarz i do tego te przetłuszczone włosy.
-Wszystko się sypie. Mam już dość. Wydaje mi się, że znam Jesse’go nie od dziś, w końcu jesteśmy już razem pół roku, a tymczasem on… on jest jakiś dziwny. Nawet nie chce mi wyjaśnić o co chodzi. Matt znowu twierdzi, że chodzi o Justina. – Nicol usiadła na brzegu łóżka niechlujnie pościelonego zielonym prześcieradłem, wzięła do ręki kubek kawy, która już dawno była zimna. I kontynuowała – Justin to fajny chłopak, ale to tylko kumpel z klasy. Nic więcej. Ponoć dużo ludzi mówi, że mam z nim do czynienia.
-Co? Przecież Justin ma dziewczynę! A przynajmniej widziałam go z jakąś panną ostatnio w galerii. Nieźle się dogadywali.
-Jak to? Nic mi o tym nie mówił. Wiesz może kim ona jest?
- Nie wiem, jakąś panna spoza miasta. Nie znam jej, ale nawet ładna. – Kate postanowiła zmienić temat – A jak z mama? Dogadujecie się w  końcu?
- Wydaje mi się, że jest już ok.
Obie spojrzały na zegarek. Było już dość późno, a nie miały jeszcze żadnych planów na wieczór. Postanowiły pójść na drinka.
Kate zadzwoniła do kilku znajomych i w ciągu kilku minut załatwiła całą ekipę. To właśnie w niej Nicol lubiła najbardziej.
 Wszyscy mieli się za godzinę spotkać  w Radlay. Klubie do którego chodzi chyba każdy mieszkaniec Londynu w ich wieku.
 Nicol wzięła prysznic, a Kate ułożyła jej szybko włosy i zrobiła delikatny makijaż. Ze znalezieniem czegoś do ubrania się też nie było problemu. Dziewczyna wsunęła na siebie czarną sukienkę bez ramion, które doskonale uwydatniała jej długie nogi.
Radlay mieści się tylko kilka przecznic dalej od domu Nicol, więc bez trudu dostały się tam taksówką. Jako, że był środek tygodnia parkiet był prawie pusty. Nie licząc dwóch wtulonych w siebie par.
Koło baru zobaczyli machającą im Jennę i Spencer, a tuż koło nich zajęci sobą Zack i Natalie. Podeszły, przywitały się i od razu zaczęły się pytania. Wścibska Jenna , nie wstydziła się nawet zapytać. :
- Coś słabo dziś wyglądasz, czyżby Jesse zawalił? – Jednak Nicol nie miała zamiaru się dziś niczym przejmować, więc odpowiedziała krótko :
- Nie mam ochoty o tym dzisiaj rozmawiać. Ide po drinka . – Kochała Jenne, ale wiedziała jaka jest. Nie mogla jej powiedzieć wszystkiego. Nie chciała przecież, aby mówiła o tym cała szkoła.
Z każdym drinkiem Nicol miała coraz to lepszy humor, zapomniała o wszystkich problemach. Jeden drink, drugi, trzeci… tańce, rozmowy z przyjaciółmi.
-Na pewno wrócisz sama? – Kate, najtrzeźwiejsza z nich wszystkich nie mogła jej odprowadzić,  musiała się spieszyć na autobus , podobnie jak i reszta towarzystwa.
-Spokojnie, to tylko 15 minut drogi. – powiedziała, mimo iż czuła, że droga potrwa jej trochę dłużej.
Było jej zimno, założyła kurtkę i szal, ale to niewiele pomogło, w głowie jej się kręciło, a nóg prawie nie czuła. Było jej niedobrze. Ale to wszystko było nieważne.  Nie myślała o niczym innym, oprócz tego jak utrzymać się prosto na nogach. Była pijana. Wszystko jej wirowało. 
Nagle uświadomiła się, że skręciła w złą uliczke. Znała to miasto od urodzenia, każdy zakątek, najmniejszą szczeline znała jak własną kieszeń. Dziś jednak nie miała pojęcia, gdzie się znajduje

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz