poniedziałek, 7 stycznia 2013

wstęp.

- Znowu to zrobiłaś! - matka krzyczała na nią coraz bardziej i głośniej, z upływem czasu wydawać by się mogło, że ją uderzy, chodź nigdy tak naprawdę nie była do tego zdolna. - Nie mam już sił. Ty i ten Twój cały Jesse. Świata po za nim nie widzisz. Do tego cały czas jesteś pijana. Brak mi sił do Ciebie, dziewczyno. Od kiedy Twój ojciec nie żyje zmieniłaś się nie do poznania. Myślisz, że łatwo mi jest Cię wychowywać?
Nicola była już na skraju wytrzymałości. Ręce jej się trzęsły, a oczy napływały łzami. Nie mogła wytrzymać więcej. Nienawidziła, kiedy matka się na niej wyżywa, tylko dlatego, że ma zły dzień.
Złapała się za twarz, nie powiedziała nic, wybiegła z kuchni, przebiegła długi korytarz na którym zobaczyła ich stare, rodzinne zdjęcie. Ojciec jeszcze żył.

To było niecałe 2 lata temu. Jak każdego poranka jedli śniadanie, mimo iż każdy się spieszył, na rodzinne śniadanie zawsze znajdowali czas. Kawa w towarzystwie uśmiechniętych rodziców dodawała jej sił. Mama wtedy taka wesoła, tata jak zwykle miły i opiekuńczy.
Dopiero w szkole, na lekcji chemii, została wezwana przez panią pedagog. Usłyszała ; - Twój tata miał wypadek, zginął. Tak mi przykro.
Właśnie wtedy zaczęła pić

Pobiegła do pokoju, marzyła o tym, by zostać sama.
Gdy siedziała zapłakana na łóżku nagle zadzwonił telefon. Na wyświetlaczy zobaczyła jego imię i cisnęła telefonem o ścianę. Nie miała ochoty rozmawiać teraz z Jesse'm. Wiedziała jednak, że nie obejdzie się bez awantury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz