poniedziałek, 14 stycznia 2013

ROZDZIAŁ III


Szła przed siebie, mimo iż nie wiedziała dokąd. Usłyszała czyjeś kroki za plecami. Pomyślała, że to jakiś przechodzeń, mimo to serce zaczęło jej walić jak młot.
Przyspieszyła kroku. Było ciemno, a na ulicy oprócz jej i nieznajomego mężczyzny nie było nikogo.
Nagle poczuła oddech na swoim karku, a obca dłoń zakryła jej usta. Ktoś trzymał ją w objęciach. Nicol była przerażona, usiłowała krzyczeć, lecz to nic nie dało, nie mogła wydobyć z siebie ani słowa. Próbowała wyrwać się, ale mężczyzna był zbyt silny. Siłowała się z nim, wiedziała, że nie ma szans, była zbyt pijana. Nie wiedziała co ją czeka.
-Uspokój się dziewczynko!- krzyczał, ale Nicol nie mogła się opanować. Odwrócił się do niej, stali twarzą w twarz. Spojrzała mu w oczy, ujrzała dziwny błysk w oku. Bała się. Nie wiedziała co zrobić. Ten puścił jej usta.
Napastnik uderzył ją w twarz. Łzy z oczu Nicol strumieniem spływały po bladych z zimna policzkach.
-Powiedziałem spokój – mówił coraz to groźniejszym tonem. Był taki obleśny.
Nicol zapanowała nad sobą.
-Proszę, zostaw mnie – błagała.
-Nic złego Ci nie zrobię- zapewnił, po czym zaśmiał się złowieszczo- Na pewno wiesz czego od Ciebie chcę.
-Zostaw mnie! – wyrwała mu się. Biegła ostatkiem sił, ale na nic. Pod stopami poczuła puszkę, najwyraźniej ktoś nie był na tyle kulturalny, żeby wyrzucić ją do kosza.
Przewróciła się, napastnik już nawet nie gonił, podszedł do niej i złapał ją za włosy. Ona piszczała, ale nikt tego nie słyszał, lub nie chciał. Była ciemna noc, nie było gwiazd, ani księżyca.
Osiemnastolatka zrozumiała, że mężczyzna nie odpuści i dopnie swego…
Poczuła na udach jego zimną, spoconą dłoń. Natomiast jego twarz znalazła się przy jej szyi. Całował ją, ona się wyrywała, ale było już za późno.
-Przestań! – Błagała, ale jego to jeszcze bardziej nakręcało.
Rozpiął jej kurtkę i nieudolnie próbował ją dotykać.
Nicol dopiero teraz poczuła od niego silną woń papierosów, mimo iż sama była pijana poczuła też ostry zapach wódki. Nagle jego wielkie dłonie znalazły się na udach Nicol. Szybkim ruchem podwiną jej sukienkę. Sam też opuścił spodnie, i stało się….
Nic nie mówił, ona jęczała z bólu, była jeszcze dziewicą. Krzyki dziewczyny coraz bardziej działały na oprawce.
To było dla niej za wiele, przed oczami  miała ciemno. Straciła przytomność.
Ocknęła się, gdy zaczęło już się robić jasno. Zobaczyła w jak żałosnej znajduję się sytuacji, czuła się taka upokorzona. Wstała, narzuciła kurtkę i z łzami w oczach szła przed siebie. Zauważyła znajomą ulicę. Tak to to. Dom Kate jest niedaleko. Otumaniona jeszcze dziewczyna zapukała w drzwi przyjaciółki. Nie miała siły stać. Gdy tylko w drzwiach zobaczyła zaspaną Kate opadła w jej ramiona…


środa, 9 stycznia 2013

ROZDZIAŁ II


Następnego dnia nie poszła do szkoły. Jedyne czego pragnęła to upić się i zapomnieć o otaczającym ją świecie. Nie przewidziała jednak, że tak to się skończy.

Popołudniu przyszła do niej Kate, jej przyjaciółka, jeszcze z przedszkola. To ona zawsze ją wspierała i doradzała. Wiedziała jak wyciągnąć ją nawet z największego dołka. Tamtego dnia, gdy Nicol dowiedziała się o wypadku, Kate też przy niej była. Wzięły po 4 piwa i zatapiały smutki.  Do tego stopnia, że Kate skręciła kostkę.

Już , gdy przekroczyła próg pokoju Nicol, Kate wiedziała, że coś jest nie tak. Nie od wczoraj ją zna, także wyczuła, że chodzi o Jesse’go.  Dla pewności wolała zapytać:
-Co jest, Nicol? Jesteś jakaś nieobecna , nie było Cię w szkole. I do tego strasznie wyglądasz!  - Faktycznie stan  Nicol nie był najlepszy. Oczy napuchnięte, czerwona twarz i do tego te przetłuszczone włosy.
-Wszystko się sypie. Mam już dość. Wydaje mi się, że znam Jesse’go nie od dziś, w końcu jesteśmy już razem pół roku, a tymczasem on… on jest jakiś dziwny. Nawet nie chce mi wyjaśnić o co chodzi. Matt znowu twierdzi, że chodzi o Justina. – Nicol usiadła na brzegu łóżka niechlujnie pościelonego zielonym prześcieradłem, wzięła do ręki kubek kawy, która już dawno była zimna. I kontynuowała – Justin to fajny chłopak, ale to tylko kumpel z klasy. Nic więcej. Ponoć dużo ludzi mówi, że mam z nim do czynienia.
-Co? Przecież Justin ma dziewczynę! A przynajmniej widziałam go z jakąś panną ostatnio w galerii. Nieźle się dogadywali.
-Jak to? Nic mi o tym nie mówił. Wiesz może kim ona jest?
- Nie wiem, jakąś panna spoza miasta. Nie znam jej, ale nawet ładna. – Kate postanowiła zmienić temat – A jak z mama? Dogadujecie się w  końcu?
- Wydaje mi się, że jest już ok.
Obie spojrzały na zegarek. Było już dość późno, a nie miały jeszcze żadnych planów na wieczór. Postanowiły pójść na drinka.
Kate zadzwoniła do kilku znajomych i w ciągu kilku minut załatwiła całą ekipę. To właśnie w niej Nicol lubiła najbardziej.
 Wszyscy mieli się za godzinę spotkać  w Radlay. Klubie do którego chodzi chyba każdy mieszkaniec Londynu w ich wieku.
 Nicol wzięła prysznic, a Kate ułożyła jej szybko włosy i zrobiła delikatny makijaż. Ze znalezieniem czegoś do ubrania się też nie było problemu. Dziewczyna wsunęła na siebie czarną sukienkę bez ramion, które doskonale uwydatniała jej długie nogi.
Radlay mieści się tylko kilka przecznic dalej od domu Nicol, więc bez trudu dostały się tam taksówką. Jako, że był środek tygodnia parkiet był prawie pusty. Nie licząc dwóch wtulonych w siebie par.
Koło baru zobaczyli machającą im Jennę i Spencer, a tuż koło nich zajęci sobą Zack i Natalie. Podeszły, przywitały się i od razu zaczęły się pytania. Wścibska Jenna , nie wstydziła się nawet zapytać. :
- Coś słabo dziś wyglądasz, czyżby Jesse zawalił? – Jednak Nicol nie miała zamiaru się dziś niczym przejmować, więc odpowiedziała krótko :
- Nie mam ochoty o tym dzisiaj rozmawiać. Ide po drinka . – Kochała Jenne, ale wiedziała jaka jest. Nie mogla jej powiedzieć wszystkiego. Nie chciała przecież, aby mówiła o tym cała szkoła.
Z każdym drinkiem Nicol miała coraz to lepszy humor, zapomniała o wszystkich problemach. Jeden drink, drugi, trzeci… tańce, rozmowy z przyjaciółmi.
-Na pewno wrócisz sama? – Kate, najtrzeźwiejsza z nich wszystkich nie mogła jej odprowadzić,  musiała się spieszyć na autobus , podobnie jak i reszta towarzystwa.
-Spokojnie, to tylko 15 minut drogi. – powiedziała, mimo iż czuła, że droga potrwa jej trochę dłużej.
Było jej zimno, założyła kurtkę i szal, ale to niewiele pomogło, w głowie jej się kręciło, a nóg prawie nie czuła. Było jej niedobrze. Ale to wszystko było nieważne.  Nie myślała o niczym innym, oprócz tego jak utrzymać się prosto na nogach. Była pijana. Wszystko jej wirowało. 
Nagle uświadomiła się, że skręciła w złą uliczke. Znała to miasto od urodzenia, każdy zakątek, najmniejszą szczeline znała jak własną kieszeń. Dziś jednak nie miała pojęcia, gdzie się znajduje

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 1

Następnego dnia nie miała żadnych wiadomości od Jesse'go, co gorsza nie odbierał od niej nawet telefonów. Wiedziała, że to ona zawiniła, ona wyłączyła telefon bez żadnych wyjaśnień.
Zobaczyła go w szkole, najwyraźniej wyciągał coś z szafki, podeszła od niego, a on odwrócił wzrok. Złapała go za rękę, ale tą też jej wyrwał. Nie wiedziała co powiedzieć, ale wiedziała, że coś się stało.
Zapytała:
- Jesse...Co jest? Nic mi nie powiesz?
-Nic się nie stało. Muszę to wszystko przemyśleć.
-Ale...- nie zdążyła nawet zapytać, on odszedł. Szła za nim, ale wiedziała, że to nic nie da.. Do oczu napływały jej łzy, a w brzuchu kręciło. Nic dziś nie zjadła. Właściwie nie jadła od wczoraj.
Na końcu korytarza zobaczyła Matta, najlepszego przyjaciela Jesse'go. Podbiegła do niego.
- Co się dzieje z Jesse'm? - zapytała prawie szlochają- Nie chce ze mną nawet rozmawiać..
- Nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą,, by Ci to powiedzieć. Zresztą nie za bardzo chcę się wtrącać w wasze sprawy - Odparł i ruszył przed siebie.
Zatrzymała go i powiedziała na spokojnie. - Proszę..- uległ.
-Wiesz, Nicol. Jesse uważa, że wczoraj nie odbierałaś telefonu, bo byłaś zajęta czymś innym. No wiesz..
-Czym? - Nie spodziewała się odpowiedzi.
-Że byłaś z tym kolesiem, no wiesz... Jak mu tam? Justin?
-Ale Jesse wie, że to tylko znajomy z klasy. Po za tym, nawet z nim wczoraj nie byłam.
-On wie, ale ludzie nie i ciągle gadają. A teraz słuchaj, muszę iść, spieszę się na trening. -Zdziwiło ją to, przecież Jesse nigdy nie słuchał opinii ludzi. Ale dlaczego tak się zachowywał?
- Ok. Dzięki.- Nie mogła już wytrzymać, Było jej bardzo niedobrze. Postanowiła pójść do domu.

W domu czekała na nią kolejna awantura. Tym razem chodziło o to, że uciekła z lekcji. Nie chciała się znów kłócić  Nie miała na to sił, więc postanowiła poważnie porozmawiać z mama.
- Mamo, proszę. Chodź raz porozmawiaj ze mną jak z córką. - zaczęła - Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie mogę jeść, spać, wykonywać najprostszych czynności. Miedzy mną, a Jesse'm coś się psuje. Myśli, że go zdradzam. Proszę, pomóż mi, nie wiem co mam robić. - płakała.
Nie myślała jednak, że może liczyć na zrozumienie.
-Kochanie, mi też nie jest łatwo - przytuliła ją i po chwili dodała - Próbowałaś z nim porozmawiać?
-Tam, mamo, ale on nawet nie chce na mnie spojrzeć.- Nicol płakała coraz bardziej.
Siedziały i rozmawiały do późnego wieczora. Nicol postanowiła spróbować po raz kolejny zadzwonić do ukochanego  Na próżno. W słuchawce usłyszała tylko : - Abonent czasowo niedostępny

wstęp.

- Znowu to zrobiłaś! - matka krzyczała na nią coraz bardziej i głośniej, z upływem czasu wydawać by się mogło, że ją uderzy, chodź nigdy tak naprawdę nie była do tego zdolna. - Nie mam już sił. Ty i ten Twój cały Jesse. Świata po za nim nie widzisz. Do tego cały czas jesteś pijana. Brak mi sił do Ciebie, dziewczyno. Od kiedy Twój ojciec nie żyje zmieniłaś się nie do poznania. Myślisz, że łatwo mi jest Cię wychowywać?
Nicola była już na skraju wytrzymałości. Ręce jej się trzęsły, a oczy napływały łzami. Nie mogła wytrzymać więcej. Nienawidziła, kiedy matka się na niej wyżywa, tylko dlatego, że ma zły dzień.
Złapała się za twarz, nie powiedziała nic, wybiegła z kuchni, przebiegła długi korytarz na którym zobaczyła ich stare, rodzinne zdjęcie. Ojciec jeszcze żył.

To było niecałe 2 lata temu. Jak każdego poranka jedli śniadanie, mimo iż każdy się spieszył, na rodzinne śniadanie zawsze znajdowali czas. Kawa w towarzystwie uśmiechniętych rodziców dodawała jej sił. Mama wtedy taka wesoła, tata jak zwykle miły i opiekuńczy.
Dopiero w szkole, na lekcji chemii, została wezwana przez panią pedagog. Usłyszała ; - Twój tata miał wypadek, zginął. Tak mi przykro.
Właśnie wtedy zaczęła pić

Pobiegła do pokoju, marzyła o tym, by zostać sama.
Gdy siedziała zapłakana na łóżku nagle zadzwonił telefon. Na wyświetlaczy zobaczyła jego imię i cisnęła telefonem o ścianę. Nie miała ochoty rozmawiać teraz z Jesse'm. Wiedziała jednak, że nie obejdzie się bez awantury.