Szła przed siebie, mimo iż nie wiedziała
dokąd. Usłyszała czyjeś kroki za plecami. Pomyślała, że to jakiś przechodzeń,
mimo to serce zaczęło jej walić jak młot.
Przyspieszyła kroku. Było ciemno, a na
ulicy oprócz jej i nieznajomego mężczyzny nie było nikogo.
Nagle poczuła oddech na swoim karku, a obca
dłoń zakryła jej usta. Ktoś trzymał ją w objęciach. Nicol była przerażona,
usiłowała krzyczeć, lecz to nic nie dało, nie mogła wydobyć z siebie ani słowa.
Próbowała wyrwać się, ale mężczyzna był zbyt silny. Siłowała się z nim,
wiedziała, że nie ma szans, była zbyt pijana. Nie wiedziała co ją czeka.
-Uspokój się dziewczynko!- krzyczał, ale
Nicol nie mogła się opanować. Odwrócił się do niej, stali twarzą w twarz.
Spojrzała mu w oczy, ujrzała dziwny błysk w oku. Bała się. Nie wiedziała co
zrobić. Ten puścił jej usta.
Napastnik uderzył ją w twarz. Łzy z oczu
Nicol strumieniem spływały po bladych z zimna policzkach.
-Powiedziałem spokój – mówił coraz to
groźniejszym tonem. Był taki obleśny.
Nicol zapanowała nad sobą.
-Proszę, zostaw mnie – błagała.
-Nic złego Ci nie zrobię- zapewnił, po czym
zaśmiał się złowieszczo- Na pewno wiesz czego od Ciebie chcę.
-Zostaw mnie! – wyrwała mu się. Biegła
ostatkiem sił, ale na nic. Pod stopami poczuła puszkę, najwyraźniej ktoś nie
był na tyle kulturalny, żeby wyrzucić ją do kosza.
Przewróciła się, napastnik już nawet nie
gonił, podszedł do niej i złapał ją za włosy. Ona piszczała, ale nikt tego nie
słyszał, lub nie chciał. Była ciemna noc, nie było gwiazd, ani księżyca.
Osiemnastolatka zrozumiała, że mężczyzna
nie odpuści i dopnie swego…
Poczuła na udach jego zimną, spoconą dłoń.
Natomiast jego twarz znalazła się przy jej szyi. Całował ją, ona się wyrywała,
ale było już za późno.
-Przestań! – Błagała, ale jego to jeszcze
bardziej nakręcało.
Rozpiął jej kurtkę i nieudolnie próbował ją
dotykać.
Nicol dopiero teraz poczuła od niego silną
woń papierosów, mimo iż sama była pijana poczuła też ostry zapach wódki. Nagle
jego wielkie dłonie znalazły się na udach Nicol. Szybkim ruchem podwiną jej
sukienkę. Sam też opuścił spodnie, i stało się….
Nic nie mówił, ona jęczała z bólu, była
jeszcze dziewicą. Krzyki dziewczyny coraz bardziej działały na oprawce.
To było dla niej za wiele, przed
oczami miała ciemno. Straciła
przytomność.
Ocknęła się, gdy zaczęło już się robić
jasno. Zobaczyła w jak żałosnej znajduję się sytuacji, czuła się taka upokorzona.
Wstała, narzuciła kurtkę i z łzami w oczach szła przed siebie. Zauważyła
znajomą ulicę. Tak to to. Dom Kate jest niedaleko. Otumaniona jeszcze
dziewczyna zapukała w drzwi przyjaciółki. Nie miała siły stać. Gdy tylko w
drzwiach zobaczyła zaspaną Kate opadła w jej ramiona…